poniedziałek, 27 czerwca 2011

DZIEKUJĘ!

Wielkie dzięki wszystkim za przyjaźń, odwiedziny u mnie na Lanzarote, wspólne wycieczki, gotowanie, malowanie, grillowanie,  kąpiele w oceanie, opalanie, śpiewanie disco-polo, fotografowanie, wyprawy na wulkan, wspominanie i tworzenie nowych wspomnień. 
Wyspa bez Was nie miałaby aż tyle uroku! :)
Big kiss!


Dzięki też za odwiedziny na moim blogu, komentarze, maile, wsparcie i poparcie :)
Jeszcze będę się tu pojawiać, ale póki co, z Polski...


niedziela, 19 czerwca 2011

PODRÓŻ DO POLSKI

Mój ostatni wieczór na Lanzarote był dość stresujący w związku z pakowaniem walizek i dopinaniem ostatnich formalności, ale jednocześnie magiczny. Podobnie jak w Polsce, można było obserwować całkowite zaćmienie księżyca. Czułam pewne napięcie, ale nie wiem czy związane było tylko z wyjazdem czy też konstelacją ciał niebieskich?


Po nieprzespanej nocy wyszłam z domu około godziny 5:00. Na lotnisku miałam problem z nadwagą bagażu, więc zaczęłam przepakowywać rzeczy, po czym zaczęłam ważyć walizki na wadze obok średnio-sympatycznej pani z działu odprawy. Zwróciła mi uwagę, że walizki trzeba ważyć na jej wadzę, bo ta jest inna. No to mówię, że jeśli wagi są różne to dzwonię po policję :) Ostatecznie wszystko się dobrze skończyło i po kilku godzinach wylądowałam w Londynie. Pierwszy kontakt z angielskim powietrzem był dość emocjonujący, bo po 9 miesiącach pierwszy raz poczułam zapach deszczu. Polski i angielski deszcz pachnie zupełnie inaczej niż kanaryjski. Kolejny zapomniany przeze mnie zapach to zapach windy, zupełny odlot :)
Na lotnisku w Londynie nie byłam od kilku lat i już zapomniałam jak długo tam trwa kontrola bagażowa (nie to co na wsi na Lanzarote ;) ). Na szczęście miałam wystarczająco dużo czasu. Nowością dla mnie były też elektroniczne postacie, video instruktażowe wyświetlane na ekranach w kształcie postaci ludzkich. W samolocie jedno dziecko zesrało się w pieluchę na początku podróży i krzyczało podczas całego lotu. Nawet to nie przeszkodziło mi w odsypianiu nocy.
Polskę łatwo poznać z samolotu po szaroburym jednolitym kolorze i zielonych drzewach. Nawet papier toaletowy w WC na lotnisku w Warszawie ma kolor szary.
Dotarłam do domu w nocy. Ten sam księżyc 24 godziny temu wyglądał zupełnie inaczej!


Teraz się powoli przyzwyczajam do wszechobecnego koloru zielonego, wilgotnego powietrza, braku silnego wiatru z piaskiem w powietrzu, zimnych nocy i do tego, że za oknem słychać wrony a nie mewy :)


środa, 15 czerwca 2011

9 MIESIĘCY

Minęło 9 miesięcy mojego ciągłego pobytu na Lanzarote (nie licząc wypadu do Madrytu na targi). Ciekawe co się z tego urodzi... :)
Dzisiaj w nocy pożegnała mnie jedna jaszczurka, nie wiem którędy weszła do domu, przebiegła przez mieszkanie, zwiedziła łazienkę, po czym wyniosłam ją na zewnątrz. To jeszcze maleństwo, miało jakieś 8 cm długości i dziecięce proporcje ciała. Nazywa się perenquen, czyli Kanaryjski gekon ścienny, Jest przepiękny!
Te są mniej płochliwe od innych jaszczurek, potrafią przyssać się nawet do sufitu i siedzieć długo bez ruchu do góry nogami, czekając na przelatujące insekty. To taki naturalny lep na muchy :)



Walizki są w trakcie pakowania, ogarniam mieszkanie, załatwiam ostatnie formalności. Wylatuję jutro wcześnie rano, mam przesiadkę w Londynie (Luton), więc ponownie nawołuję do wspólnego lunchu na lotnisku, jeśli ktoś się tam akurat będzie kręcił. W Warszawie będę wieczorem i kieruję się na Końskie. Transport jeszcze niesprecyzowany, więc jestem otwarta propozycje :)
Weekend spędzę na orientowaniu się w nowej czasoprzestrzeni. Jeszcze się tu pojawię :)

wtorek, 14 czerwca 2011

HOTEL LAS SALINAS

Hotel Las Salinas to pięciogwiazdkowy hotel w Costa Teguise, najdroższy hotel na Lanzarote.


Jest to jeden z pierwszych hoteli na Lanzarote wybudowany w 1977 roku, zaprojektowany przez architekta Fernando Higueras. Tutaj, podobnie jak w hotelu Fariones w Puerto del Carmen, maczał palce Cesar Manrique, projektując tutejsze murale, basen i ogrody. Za basenem znajduje sie prywatna naturalna plaża.






Za noc zapłacimy tutaj od 130 do 2000 euro za noc od osoby. Chyba warto :)

poniedziałek, 13 czerwca 2011

DOBRZE I NIEDOBRZE

Dzisiaj zdałam ostatni egzamin, co oznacza, że praktycznie skończyłam studia. Jeszcze tylko lecę po tytuł do Polski. I to jest własnie najlepszy moment, żeby stąd lecieć. Dzisiaj kalima jest okropna, wieje wiatr, piasek sypie w twarz i czuje się go w płucach. Straciłam 2 godziny czekając na autobusy, które nie przyjechały. W banku dano mi kod dostępu, który nie działa, co oznacza że jutro czeka mnie kolejna długa wyprawa do stolicy :) Czyli wszystko mówi mi: „Wracaj do Polski!”
Ciekawe, co mnie tam czeka... :)

niedziela, 12 czerwca 2011

NURKOWANIE

Ręka wyleczona, mogę nurkować! :) Yupiiii!


Ola, to dodaję drugą fotę i cała prawda wychodzi na jaw: to była moja pierwsza lekcja, czyli nurkowanie w basenie :) Ale przepłynęłam go kilka razy, godzina bez wychodzenia na ląd :) Najlepsza była chyba gra we frisbee, i to piękne uczucie dryfowania w kosmosie :)



piątek, 10 czerwca 2011

PODCINANIE WINOROŚLI

Miesiąc temu byłam na kolejnej części kursu na temat uprawy winorośli.
Krzaczki winogron zostały podstrzyżone, przygotowane do wydania owoców.

Tak wygląda winorośl przed podcięciem:


Tak w trakcie:


a tak po:


Ta praktyka ma zapobiegać chorobom i zapewnić lepsze zbiory w sezonie. 
A w lipcu pierwsze winobranie! :)