sobota, 21 maja 2011

NEVER GIVE UP!

Never give up!” to hasło przewodnie zawodów Ironman...
Prawie 1500 żelaznych facetów i kobiet wystartowało z Puerto del Carmen dzisiaj rano o godz. 7:00. Byłam tam przez kilka godzin.

godz. 6:36

godz. 6:42

godz. 6:44

godz. 7:09

godz. 7:26

godz. 8:00

godz. 8:28

 godz. 8:50

Brakuje zdjęć z trzeciej części, z maratonu, ale już nie dotrę na miejsce.
Poza tym pierwsi uczestnicy już zakończyli trase. Wygrał Niemiec, Timo Bracht, seryjny zwycięzca Ironmana, ale na szczegóły i oficjalne wyniki trzeba jeszcze zaczekać...

2 komentarze:

  1. Fascinante!!!! Genial!!!! Gracias
    Deybbi

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie czytać relację z Ironmana, ale przy tak ekstremalnym wysiłku kluczowe jest zdrowie – organizm musi być dobrze przygotowany, a ewentualne urazy nielekceważone. Nawet przy najlepszej kondycji zdarzają się kontuzje biodra czy stawu, które wymagają profesjonalnej oceny, wtedy przydatna może być https://carolina.pl/klinika-ortopedii-i-traumatologii/biodro/artroskopia-stawu-biodrowego/. To pokazuje, że niezależnie od motta „never give up”, warto słuchać swojego ciała i dbać o zdrowie, bo bez niego żadna wygrana nie daje pełnej satysfakcji.

    OdpowiedzUsuń